środa, 16 czerwca 2010

How many words I say just to convince myself

Wiecie, że uwielbiam te sukienki :). Tak samo jak rzeczy, które można nosić za dnia i na wieczorne wyjścia przy drobnych modyfikacjach. To była wersja na codzień, na nogach miałam rzymianki w kolorze nude. Wieczorem zastąpiłam je moimi bershkowymi, również w tym samym kolorze.




Miałam straszny dylemat z tymi sukienkami. Od razu wpadły mi w oko, wrzuciłam zdjęcie na bloga i ... Wasze komentarze ostudziły mój zapal. Już miałam jej nie kupować, chociaż "na plażę, basen, nad wodę zawsze się przyda". Ale kupiłam, ta w paski nr 3. Szybko ja polubiłam, nosząc na dzień do zwykłych balerinek a w chłodniejsze dni z ramoneską. W końcu nie mając czasu na przebieranie, założyłam ja na imprezę do szpilek. Był to mój pierwszy tak luźny outfit od dłuższego czasu. I wiecie co? Nie pamiętam, kiedy ostatnio usłyszałam tyle przemiłych opinii na temat tego "jak świetnie dzisiaj wyglądam" i to nie tylko od znajomych, ale i nieznajomych. A wiec jednak wcale nie musi być zawsze tak mega, mega kobieco :) Pocieszające.
I tak w poniedziałek dokupiłam różową. Chciałam żółta, ale już nie było.






A to mój zwyklak poniedziałkowy. Znalazłam w H&M świetną sukienka, z tych "w moim stylu". Czerwona. Nie znoszę tego koloru, a raczej ubrań w tym kolorze, ale po założeniu jej, stwierdziłam ze idealnie pasuje do koloru mojej skory i włosów. Niestety ... Nie było rozmiaru, ale może jeszcze jakoś ją dorwę i wówczas zaprezentuję na blogu. Zastanawiam się tez nad zakupem szpilek w kolorze nude. Takich klasycznych, na obcasie 12 cm i platformie z przodu. Nie wiem tylko, czy w związku z tym, ze jest juz prawie lato nie postawić jednak na jakieś sandały.




piątek, 28 maja 2010

B-WEEK

Muszę powiedzieć, że lepszych urodzin nie mogłam sobie wymarzyć. A w zasadzie urodzinowych 10 dni. Życie na pełnych obrotach od czwartku non stop, finałem była duża impreza w miniona sobotę. Zycie towarzyskie mnie pochłania, jestem w swoim żywiole. Czuję się już trochę zmęczona, ale ciągle COŚ się dzieje, ciągle GDZIEŚ jestem, spędzam czas ze znajomymi, śmieje się z głupot i bawię, na nic nie mam czasu. To uwielbiam. Zero czasu na nicnieroiebienie. Dodatkowo w piątek nad ranem zaczęłam sezon opalania i pływania.
Zakupy i blog w konfrontacji z tak absorbującą rzeczywistością odchodzą na daaaaalszy plan. Do pełni szczęścia brakuje wyjazdu na południe Europy (wiadomo gdzie - i oby jak najszybciej).

Oczywiście białej sukienki nie znalazłam, ale to przecież było oczywiste :) Zapewne jak tylko przestane szukać, H&M wypuści takie ;)


Tą sukienkę natomiast mam już całe wieki, ale dopiero w piątek oderwałam metkę i założyłam na siebie po raz pierwszy. Żałuje, że tył ma gładki (czarny a nie również w paski), bo krój jest idealny.






Doszły do mnie moje wymarzone panterkowe buty z Primarku. Marta, jeszcze raz dziękuję :) Są idealne, nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodobają.






Jednak z ciekawości poszłam obejrzeć ta sukienkę, po tym jak którąś z Was mi w komentarzu doradzała. Może nie zakochałam się, ale sukienek za 39 nigdy za wiele, tym bardziej, że ta ładnie opina sylwetkę. Prosta, ale efektowna. Tak lubię.



Jednak nie różowa ani nie żółta a w paski. Materiał jest lepszy i się nie gniecie. Wiem, że wielu z Was nie spodobałam się w takich sukienkach :D, ale KTOŚ powiedział, żebym ją kupiła i nie żałuję. Już ją miałam na sobie 2 razy i czuje się w niej dobrze. Tak grzecznie, dziewczęco, po prostu inaczej.




I torba. Musiałam jednak kupić czarną, bo poprzednia juz zniszczyłam. Bezowa, matowa będzie następnym razem.







L, dziekuje za urodzinowy prezent :*




środa, 5 maja 2010

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .



Bardzo przypadkow i calkiem udany zakup :d Adres sklepu wypatrzylam na kafeterii. Z reguly nie reaguje na takie "reklamy" ale teraz ciekawosc wynikajaca z nudy bardzo mi sie ooplacila. Sukienka kosztowala mnie dokladnie 25 zl. Niestety innych zdjec nie zdarzylam skopiowac, a zaraz po zakupie sukienak zniknela z oferty.
Tak więc przod (ma malego zipa) pokaze, jak juz do mnie dotrze.

Niech to bedzie malutka rekompensata w zamian za skrecona dzisiaj kostke ;(( Mialam dokladnie 7 miesiecy spokoju i znowu dala o sobie znac. W plaskim, wygodnym obuwiu na idealnie rownej powierzchni boiska do kosza po prostu sama sie skrecila i juz ... Takie moje szczescie :] A teraz kochane szpilki bye bye!

www.na-wieszaku.pl


EDIT 13.05:
*** Sukienka doszla, 24 h po zleceniu przelewu. Jest s w i e t n a, tylko ciut przykrotka.
*** Kolezanka zalatwila mi zabiegi na kostke i juz normalnie chodze. Ze szpilkami daje sobie na wstrzymanie ale to pewnie kwestia tygodnia.
*** Nowy post jak sie w koncu rozchmurzy.
*** Dodalam kolejne piosenki do play listy :)

czwartek, 22 kwietnia 2010

white back dress

Wczoraj znowu buszowałam w H&M. Oczywiście zakupy skończyły się na zakupie tego, co zawsze, czyli ... zwykłych, czarnych, bawełnianych legginsów, bo poprzednie juz zużyłam i bo na pewno się przydadzą ;) Dlaczego moje zakupy zawsze wyglądają tak samo? Niemniej sporo rzeczy wpadło mi w oko, i mogłabym chyba wykupić połowę Divideda.

* * *

Zastanawiam sie natomiast nad zakupem takiej rozowej sukienki. Brakuje mi czegos takiego grzecznego / dziewczecego. Na wzór slynnej Zarowej. Sa jeszcze czarne, zielone, zolte. Ta ma troche pogniecione falbanki, dodatkowo swiatlo jakos dziwnie sie zalamalo. W realu wyglada lepiej a kolor jest zywszy. Jeszcze sie nad nia zastanawiam. Cena kuszaca: 59 zl.



Celem mojej wyprawy był jednak zakup wystrzałowej kiecki na moja imprezę urodzinowa (już za miesiąc), która nawet nie wiem czy sie odbędzie z powodu wielu, wielu komplikacji. Tak czy owak, czy nazwę to moimi urodzinami czy kolejnym weekendem, balować będę.
Marzy mi sie możliwie najprostsza kiecka. Obcisła z wielkim dekoltem na plecach, rękawem 3/4 i .. koniecznie białą. Żadnych koronek, ozdób, pierdol. Chociaż powinnam mieć zakaz noszenia białych sukienek, albo jedzenia / picia czegokolwiek w takich sukienkach, bo finał jest oczywisty ;)
Jedyny problem - nigdzie zapewne jej nie znajdę.



Aaa .. i przyszły mi w końcu te silikonowe zegarki (wiem, ze mam spóźniony zapłon). Poczatkowo wydaly mi sie zbyt "krzykliwe" i "mlodziezowe", ale szybko sie do nich przekonalam i polubilam to, jak rzucaja sie w oczy ;)

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

I'm alive ..

Święta + miniony tydzień... Myślałam, ze to juz nigdy się nie skończy. Jeszcze nigdy tak bardzo nie ucieszyło mnie nadejście poniedziałku. W końcu czuje przypływ energii, w końcu cos się dzieje.
Miałam juz rzucić blogowanie (tak strasznie mi się nie chciało. Nic mi się nie chciało), ale jestem i pewnie będę tu długo, bo lubię i już :)
Chciałabym zacząć częściej dodawać posty. Raz na miesiąc to za mało, nawet jak na mnie, ale czas ucieka mi przez palce. No i nie zawsze mam cos w miarę ciekawego do pokazania. Tak czy siak, postaram się.








Wszystko H&M. Nie, ze jestem manekin / klon. W tym sklepie po prostu zawsze COS znajdę i to w ludzkiej cenie. Znudziło mi się łażenie po wszystkich sklepach w poszukiwaniu czegoś wyjątkowego.
Najnowsze nabytki cekinowa kurtka (lubię ten fason) i bandażowa spódnica (takie spódnice zawsze się przydają, wystarczy zwykła bokserka i zestaw gotowy).

piątek, 19 marca 2010

Dose!

Nie bijcie za kolejne motywy kwiatowe, to nie jest jakiś mój wielki must have i z uporem maniaczki nie wypatruje wszystkiego, co kwiatowe ;) Kurteczki o tym fasonie bardzo sobie cenie, są świetną alternatywą dla skórki i dobrze się je nosi. Polubiłam je rok temu po zakupie tej bershkowej "ceratki". A że w kwiatki? Idealnie się składa, bo będzie urozmaiceniem mojej czarnej garderoby. Teraz dostrzegam plus lubowania się w czerni, bo ta kurtka będzie pasowała do 90% moich ubrań.



Na punkcie tych sukienek jestem zboczona i mam juz 3. Dlaczego?
1. Są tanie jak barszcz. (sprostowanie: Czy Wy wszytsko przyjmujecie do siebie tak smiertelnie powaznie?)
2. Są proste, bez żadnych udziwnień i wygodne.
3. Są idealnie dopasowane do ciała, plus maja bufy, dzięki którym figura nabiera kształtu klepsydry (mój ideał, jeśli chodzi o kobiece figury)




Większość z Was czuje juz zapewne wiosnę. Mnie wczesna wiosna nie kreci i najchętniej przewinęłabym ja do maja. (Mój ulubiony miesiąc, który rozpoczyna ciąg tych wszystkich wydarzeń, na które z utęsknieniem czekam cale 8 miesięcy). Czuje juz lato! Do snu czytam (a raczej oglądam) mój ulubiony album o greckich wyspach i dusza juz tam jestem. Album jest kolekcja wszystkich pięknych (mniej lub bardziej wyfotoszopowanych) zdjęć, którymi bombardują nas biura podróży.





Całkiem przypadkiem dowiedziałam się o wyspie o znajomo brzmiącej nazwie - ANTIPAXI ;).
Uczy się ktoś greckiego? Nowogreckiego oczywiście.

Ubrania z H&M-u oczywiscie.

sobota, 13 marca 2010

Fringe boots

Nawet nie przypuszczałam, ze kiedyś uda mi wcielić w życie moja grudniowa stylizacje. Od dawna rozglądałam się za fringe boots, jednak ceny na Allegro przerażały (250 zł wzwyż). W końcu natrafiłam na te Primarkowe i dzięki pewnej przyjaznej duszyczce są moja za ... Całe 10 funtów. Radości nie ma końca ;P
Obiecałam, ze napisze jak z ich wygoda. I tu mam mieszane odczucia. Z jednej strony są wygodne, ale z drugiej, nigdy nie miałam do czynienia z tak dziwnie wyważonym obcasem. Myślę, ze słowo dziwnie jest w tym wypadku jak najbardziej adekwatne.







Zastanawiam się nad rajstopami do tej sukienki i butów. Obstawiam czarne, ale cienkie, niekryjące. Co myślicie? ?


Mint tube: H&M, Jacket: H&M, Fringe boots: Primark

środa, 10 marca 2010

code & spanish & aerobic

W ramach ogólnego znudzenia wynalazłam sobie 2 nowe zajęcia:

1. Aerobic (3x w tyg.: ćwiczenia aerobowe, z ciężarkami i pilates). Jak do tej pory preferowałam gimnastykę i ćwiczenia siłowe, ze względu na moje mało skoordynowane ruchy, ale po 2 zajęciach zaczęłam powoli łapać te cholernie skomplikowane, jak dla mnie, układy. :P

2. Hiszpański. Nie chce mi się liczyć, który to juz język zaczynam i zakładam ze nie skończę. Zakochałam się w nim w momencie, gdy obejrzałam pierwszy film Almodovara jednak długo wzbraniałam się przed rozpoczęciem nauki, ponieważ obawiałam się, że będzie mi się mylił z włoskim. Ale co mi tam, i tak nie mam nic ciekawszego do roboty w wolnym czasie. (w kolejce ciągle czeka grecki, a do angielskiego jak miałam wstręt, tak mam nadal)


Ostatnie zakupy:

1. Torba Stradivarius
2. Sukienka H&M
3. Bluzki z bufkami Stradivarius








Armani Code. Moj nowy zapach. Jestem w nim absolutnie zakochana, jest tak charakterystyczny i trwały. Zastapil moje poprzednie Touch of pink. Następnym zakupem będą zaś Escady z limitowanej serii. I w tym roku nie zawiodłam się. Choć nadal nr 1 będą Moon of sparkle. Tylko gdzie je dostać?




>